Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem z Karoliną Cyran-Juraszek, autorką podręcznika stworzonego we współpracy z Działem Włączenia Społecznego, na zlecenie ROPS.
Publikacja pt. "Źródła finansowania lokalnych planów deinstytucjonalizacji, usług społecznych i zlecania ich PES/PS" to ostatnia z cyklu trzech pozycji dotyczących Lokalnych Planów Deinstytucjonalizacji (LPDI) i praktycznego ich wdrażania przez Jednostki Samorządu Terytorialnego.
Karolina Cyran-Juraszek to ekspertka z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w obszarze ekonomii społecznej. Wieloletnia współpracowniczka ROPS w Poznaniu, gdzie prowadziła liczne szkolenia i warsztaty. Zawodowo związana również z Fundacją Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Trenerka i konsultantka NGO.
1. Jak zainteresowała się Pani koncepcją deinstytucjonalizacji oraz szerzej – samą ekonomią społeczną?
Z ekonomią społeczną jestem związana od ponad 20 lat, a z organizacjami społecznymi właściwie całe moje zawodowe życie. I chyba dlatego deinstytucjonalizacja jest mi tak
bliska – bo ona w gruncie rzeczy opowiada o czymś, co sektor społeczny robi od dawna: jest blisko ludzi i ich realnego życia.
Od lat staram się wspierać i obserwować organizacje pozarządowe i podmioty ekonomii społecznej, które są bardzo blisko ludzi. Często jako pierwsze widzą potrzeby, których system publiczny jeszcze nie dostrzega. Tworzą rozwiązania, testują je, docierają do osób, do których trudno dotrzeć instytucjom. I właśnie na tym w dużej mierze polega idea deinstytucjonalizacji: żeby wsparcie było jak najbliżej człowieka, jego domu, rodziny i lokalnej społeczności.
Dlatego nie traktuję deinstytucjonalizacji wyłącznie jako zmiany organizacyjnej w pomocy społecznej. To znacznie większa zmiana myślenia o lokalnej polityce społecznej. Zamiast pytać: „jaką mamy instytucję?”, powinniśmy zapytać: „czego potrzebuje konkretny mieszkaniec i jak możemy zapewnić mu tę pomoc możliwie blisko miejsca, w którym żyje?”
Ekonomia społeczna ma tutaj ogromny potencjał. PES i przedsiębiorstwa społeczne nie powinny być jednak traktowane wyłącznie jako wykonawcy usług. Mogą być również ich współtwórcami, bo znają lokalną społeczność, widzą jej potrzeby i często potrafią zaproponować rozwiązania bardziej elastyczne niż klasyczny system instytucjonalny.
2. Co było bezpośrednim impulsem do napisania tego podręcznika i jakich najważniejszych odpowiedzi poszukują dziś samorządy wchodzące w proces deinstytucjonalizacji?
Impuls był bardzo praktyczny. W rozmowach z doradcami z ROPS Poznań, którzy współpracują z lokalnymi samorządami ciągle wracało pytanie: „Z czego my mamy to wszystko finansować?”
Powiem trochę przewrotnie: wszyscy pytają o pieniądze. „Skąd wziąć pieniądze na usługi?”, „Jaki jest program?”, „Kiedy będzie konkurs?”. I oczywiście rozumiem te pytania. Samorząd musi mieć pieniądze, żeby usługę zorganizować. Sama od lat zajmuję się finansami organizacji i wiem, że bez pieniędzy nawet najlepsza idea pozostaje ideą. Tylko, że mam problem, kiedy od pieniędzy zaczynamy, bo wtedy łatwo wpaść w dobrze nam znany mechanizm: jest konkurs – robimy usługę. Kończy się konkurs – kończy się usługa, a przecież potrzeba mieszkańca nie znika razem z okresem kwalifikowalności wydatków.
Dlatego w tej publikacji próbuję odwrócić kolejność. Najpierw odpowiedzmy sobie: kto potrzebuje wsparcia? Jakiego? Jak ma wyglądać usługa? Kto może ją dobrze wykonać? Ile ona naprawdę kosztuje? I najważniejsze – czy chcemy ją mieć także za trzy, pięć czy dziesięć lat? Dopiero później otwierajmy tabelę ze źródłami finansowania. To jest dla mnie przejście od myślenia projektowego do systemowego.
Fundusze europejskie są fantastycznym narzędziem do uruchamiania, testowania czy zwiększania skali usług. Ale projekt nie może być lokalną polityką społeczną. Dlatego sporo miejsca poświęcam montażowi finansowemu. Bo prawdopodobnie nie będzie jednego magicznego źródła, które sfinansuje nam wszystko. Trzeba umieć połączyć budżet JST, programy krajowe, środki europejskie, instrumenty ekonomii społecznej, czasami finansowanie zwrotne.
Ale kolejność jest dla mnie święta: najpierw potrzeba mieszkańca, potem usługa, następnie jej realny koszt, a dopiero na końcu pieniądze.
3. Jaką rolę w procesie deinstytucjonalizacji odgrywają Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej (ROPS) oraz Ośrodki Wsparcia Ekonomii Społecznej (OWES) i jak samorządy mogą efektywnie korzystać z ich wsparcia?
ROPS i OWES mają różne, ale bardzo komplementarne role. I moim zdaniem największy efekt pojawia się właśnie wtedy, kiedy te dwa systemy rzeczywiście ze sobą współpracują.
ROPS przede wszystkim wspiera samorząd w patrzeniu strategicznym: diagnozie potrzeb, przygotowaniu i wdrażaniu LPDI, planowaniu lokalnego systemu usług, podnoszeniu kompetencji JST, pokazywaniu dobrych praktyk czy szukaniu rozwiązań finansowych
w szerszej, regionalnej perspektywie.
OWES z kolei powinien wzmacniać drugą stronę tego rynku — podmioty ekonomii społecznej i przedsiębiorstwa społeczne, które te usługi mogą realizować. Pomagać im kalkulować koszty, rozwijać usługi, przygotowywać się do konkursów i zamówień, budować modele biznesowe, zatrudniać ludzi i profesjonalizować zarządzanie.
Można powiedzieć, że ROPS pomaga budować świadomy popyt na dobre usługi
społeczne, a OWES wzmacnia ich podaż, czyli lokalnych realizatorów zdolnych te usługi profesjonalnie świadczyć.
Zwróćmy uwagę na ważny aspekt: ani ROPS, ani OWES nie zdejmują odpowiedzialności
z samorządu. To JST pozostaje gospodarzem lokalnego systemu usług społecznych.
To samorząd musi zdecydować, jakie potrzeby mieszkańców uznaje za priorytetowe i za jakie usługi chce wziąć długoterminową odpowiedzialność.
Jest jeden warunek: te światy muszą ze sobą rozmawiać. Często widzę sytuację, w której samorząd planuje usługi osobno, organizacje rozwijają się osobno, OWES wspiera PES osobno, a później wszyscy spotykają się dopiero przy konkursie. To zdecydowanie za późno.
Dlatego zachęcałabym samorządy, żeby nie zgłaszały się do ROPS czy OWES dopiero wtedy, gdy mają już gotowy dokument albo konkurs do przeprowadzenia. Warto korzystać z tego wsparcia dużo wcześniej — podczas diagnozy, mapowania lokalnych zasobów, szukania potencjalnych realizatorów i projektowania usług. Współpraca powinna zaczynać się wcześniej – przy diagnozie i projektowaniu lokalnego systemu.
4. W kontekście usług społecznych pisze Pani, że dany samorząd może realizować je samodzielnie (poprzez własne jednostki organizacyjne tj. OPS lub CUS) albo – co korzystniejsze – zlecać ich realizację podmiotom ekonomii społecznej czy przedsiębiorstwom społecznym. Na czym polega przewaga delegowania realizacji usług społecznych „na zewnątrz” nad robieniem tego samodzielnie?
Tutaj od razu zrobiłabym jedno zastrzeżenie: nie chodzi o to, że samorząd wszystko powinien zlecić na zewnątrz. Są usługi, które bardzo dobrze mogą być realizowane przez CUS czy OPS. Mimo wszystko mam problem z przekonaniem, że skoro samorząd odpowiada za usługę, to powinien ją również własnymi rękami wykonywać. To są dwie różne rzeczy. Odpowiedzialność publiczna nie musi oznaczać publicznego wykonawstwa.
Samorząd powinien zagwarantować mieszkańcom dostęp do dobrej, bezpiecznej i trwałej usługi. Natomiast realizować ją może ten, kto potrafi zrobić to najlepiej. I tutaj PES oraz organizacje społeczne mają często bardzo mocne przewagi:
I wreszcie: realizując usługę, przedsiębiorstwo społeczne może równocześnie tworzyć lokalne miejsca pracy, zatrudniać osoby zagrożone wykluczeniem, prowadzić reintegrację i zostawiać pieniądze w lokalnej gospodarce. To jest dla mnie niezwykle ważne. Zlecenie usługi PES i PS może jednocześnie rozwiązywać problem społeczny mieszkańca i wzmacniać lokalną wspólnotę oraz lokalny rynek pracy.
Chcę też bardzo mocno podkreślić: nie można traktować organizacji czy przedsiębiorstwa społecznego jako „tańszego wykonawcy”. To jest jedna z najgorszych pułapek, w jakie można wpaść. Dobra usługa kosztuje. Trzeba zapłacić za ludzi, koordynację, dojazdy, szkolenia, administrację, superwizję, zapewnienie jakości. Jeśli samorząd chce stabilnego partnera, musi uczciwie finansować rzeczywisty koszt usługi. Ale jeśli samorząd zleci ją lokalnie, pieniądze pozostaną przecież w regionie.
Kolejna kwestia, może jeszcze ważniejsza: PES i NGO powinny być nie tylko realizatorami usług, ale również kreatorami lokalnej polityki społecznej. O tym zawsze mówił Cezary Miżejewski. Jeżeli mają wiedzę o mieszkańcach i ich potrzebach, to zapraszajmy je do stołu wtedy, gdy politykę się projektuje – nie dopiero wtedy, gdy jest już gotowe ogłoszenie konkursowe.
Do tego oczywiście potrzebne jest wzajemne zaufanie. Samorząd musi zobaczyć w organizacji partnera, a organizacja musi pokazać, że jest profesjonalnym i odpowiedzialnym realizatorem.
5. Na sam koniec – Gdyby miała Pani dać jedną, najważniejszą i uniwersalną radę wójtowi, burmistrzowi lub dyrektorowi CUS/OPS, który dopiero zaczyna myśleć o stworzeniu Lokalnego Planu Deinstytucjonalizacji – jak brzmiałaby taka rada?
Powiedziałabym bardzo prosto: Nie zaczynajcie od Excela. Zacznijcie od mieszkańców. Nie od konkursu. Nie od programu. Nie od tego, ile milionów można dostać. Najpierw naprawdę zobaczcie, kto w waszej gminie potrzebuje pomocy i czego mu brakuje, żeby mógł możliwie długo i godnie żyć w swoim środowisku. Potem rozejrzyjcie się wokół siebie. Kto już działa? Jakie macie organizacje? Jakie przedsiębiorstwa społeczne? Jakich ludzi? Jakich lokalnych liderów? Jakie zasoby?
Usiądźcie razem przy stole. Wybierzcie kilka najważniejszych usług, dobrze je zaprojektujcie, policzcie koszty, ustalcie standard, odpowiedzialność i sposób realizacji. I od razu pomyślcie
o tym, co będzie za trzy czy pięć lat, a nie tylko do końca projektu. Bo największym zagrożeniem jest stworzenie pięknego LPDI, który potem trafia na półkę. Dla mnie dobry LPDI powinien być bardzo praktyczny. Powinien prowadzić od zdania: „Mamy takich mieszkańców
i taką potrzebę” do zdania: „Od tego dnia dostępna będzie dla nich taka usługa, w takim standardzie, realizowana przez tego partnera i finansowana w taki sposób”.
I chyba właśnie taka byłaby moja najważniejsza rada: Nie twórzcie planu deinstytucjonalizacji. Twórzcie lokalny system usług, który naprawdę będzie działał po przyjęciu planu.
_______________________
Publikacje zostały sfinansowane ze środków samorządowych, ale czynny udział w gromadzeniu materiałów brali pracownicy zatrudnieni w ramach projektu Koordynacja polityki społecznej w Wielkopolsce finansowanego ze środków unijnych w ramach Programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027.
PN-PT, 07:30-15:30
© Wszystkie prawa zastrzeżone - 2022 | Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej w Poznaniu