1. Zawodowo zajmuje się Pan usługami społecznymi, jest Pan prezesem Fundacji Aktywizacji
i Integracji. Jak Pana praktyka zawodowa wiąże się z zagadnieniem deinstytucjonalizacji?
Od początku mojej pracy zawodowej w obszarze wsparcia społecznego – ponad dwie dekady – dążyłem do tworzenia i rozwoju różnych dostępnych aktywności dla mieszkańców naszej niewielkiej gminy. Później, już w ramach FAI zaczęliśmy rozwijać różne aktywności i co istotne miały one ówcześnie charakter długofalowy i dostępny dla wszystkich.
W 2020 roku zostałem zaproszony do jednego z zespołów przygotowujących założenia SRUS i to właśnie tam od Cezarego Miżejewskiego usłyszałem o usługach społecznych i o odejściu od dotychczasowego systemu wsparcia opartego na dominacji instytucji
i świadczeń. Zdałem sobie sprawę, że u nas to się już po prostu dzieje. Teraz, wspólnie z zespołem FAI projektujemy i realizujemy usługi dla mieszkańców naszej gminy, ale również inspirujemy i inicjujemy takie działania w innych społecznościach.
Dziś mogę powiedzieć, że moje życie zawodowe jest w całości podporządkowane idei zmiany paradygmatu pomagania i realizacji dostępnego wsparcia społecznego.
2. Jakie kompetencje uważa Pan za kluczowe dla koordynatora kierującego zespołem
ds. przygotowania i aktualizacji lokalnego planu deinstytucjonalizacji?
To jest trudne pytanie. Przede wszystkim wydaje mi się, że taka osoba musi widzieć całą społeczność, a nie tylko sztucznie wypreparowaną grupę – klientów OPS. Na pewno musi mieć umiejętności diagnostyczne i chęć do głębokiej analizy stanu potrzeb i zasobów danej społeczności. Kluczowe wydaje się też posiadanie wizji zmiany oraz umiejętność tworzenia i pracy w zaangażowanym zespole.
Koordynator musi też być zdeterminowany w swojej pracy – powinien być gotowy na przeciwności i trudności, w tym te generowane przez przełożonych i decydentów. Musi być również gotowy na branie odpowiedzialności za projektowane działania, które przecież będą miały wpływ na życie wielu ludzi – mieszkańców danej społeczności.
3. Kładzie Pan spory nacisk na indywidualizację usług społecznych. Jak to wygląda w praktyce
w gminie, która ma ograniczony budżet i kadry? Czy pełna indywidualizacja jest realnie osiągalna?
Tak! Zdecydowanie musimy pamiętać o człowieku i jego indywidualnych potrzebach. To dla mnie jeden z fundamentów dobrej usługi społecznej. Jestem mieszkańcem małej społeczności – Gmina Nowe to dziś mniej niż 10 tysięcy mieszkańców. Projektowanie i realizacja mocno zindywidualizowanych usług są możliwe. Udowodniliśmy to właśnie w naszej społeczności.
Pamiętajmy o jednej ważnej rzeczy: najważniejszy jest system, koszyk usług dostępnych. W gminie jest miejsce na duże usługi, na przykład opiekuńcze, ale również na bardzo małe – usługa terapeuty zajęciowego z „dostawą do domu” dla 4-6 przewlekle chorych, leżących osób. To w mojej ocenie wyłącznie kwestia organizacji, koordynacji, doboru kadry oraz kombinacji mechanizmu finansowania. Z mojego punktu widzenia zawsze trzeba projektować usługi pod potrzeby konkretnych osób, a nigdy nie tworzyć ich, by na siłę szukać odbiorców.
4. W jaki sposób włączać samych odbiorców usług oraz ich rodziny w proces projektowania LPDI, aby dokument odpowiadał na ich faktyczne potrzeby?
To bardzo dobre pytanie. Nie jest możliwe przygotowanie rzetelnej diagnozy i co istotniejsze wypracowanie wniosków (które de facto są kluczowe dla dobrego projektowania) bez udziału mieszkańców danej społeczności.
Najczęściej diagnoza w obszarze pomocy społecznej sprowadza się do kolejnego przetwarzania istniejących sprawozdań, wiedzy kadr OPS, danych statystycznych. Niestety, taka wieloletnia praktyka: wygodna, przewidywalna, skutecznie rozmazuje ostrość widzenia na całą społeczność i jej potrzeby. Projektując usługi społeczne musimy pytać o potrzeby mieszkańców. Od ankiet na festynie, po pogłębione wywiady z osobami kluczowymi w społeczności (liderami, przedstawicielami NGO działającymi na rzecz wybranych grup społecznych, asystentami rodzin i pracownikami socjalnymi).
Tworząc LPDI na 3-4 lata trzeba pamiętać, że dziś potrzeby mogą być inne niż kilka lat wcześniej i będą inne za kolejnych kilka lat. Takie też jest założenie: LPDI ma być dokumentem operacyjnym, manualem do działania – w ciągłym użyciu, zawsze na biurku, nigdy w szufladzie.
5. Gdyby miał Pan udzielić jednej, uniwersalnej rady przedstawicielowi gminy przygotowującej LPDI – jak brzmiałaby ta rada?
Drogi liderze, pomyśl o Twojej społeczności i jej potrzebach. Zastanów się, co masz szansę tutaj zmienić? Przekonaj swoich decydentów, zbierz zespół – własną „drużynę pierścienia” i ruszaj w tę pełną niespodzianek niesamowitą podróż!